Gdy zobaczyłam dzisiejszą szarugę za oknem – wiedziałam, że dziś na poprawę humoru muszę pokazać coś z plenerowych maluszków. I tak padło na sesję noworodkową Olci. Każda sesja to nowa przygoda i doświadczenie – w przypadku Oli początkowo sesja nie zapowiadała się nam ciekawie uparła się, że spać nie będzie ;-) Jednak jak widać poniżej udało mi się uparciuszka przekonać do snu i sesja przebiegła bezproblemowo.
Dziękuję rodzicom za pomoc i zaufanie :)






I coś dla uwielbiających detale:


Sama słodycz :) Piękne fotografie,od razu cieplej się zrobiło :) Pozdrawiam
Taki do schrupania Bobo, a ten uśmiech , coś pięknego..
przepiekna sesja!
Slicznie ;-) Jak widać cierpliowść popłaca;-)
Niesamowite jak pięknie potrafisz pokazywać to co najdelikatniejsze, najmniejsze:)
Jestem zauroczona Twoimi fotografiami:)